Niezwykle udany start w turnieju rangi G1 Światowej Federacji Taekwondo Austrian Open 2014 zaliczyły zawodniczki MUKS Białe Tygrysy PWiK Jarocin . Ze srebrnym medalem do Jarocina powróciła juniorka Patrycja Adamkiewicz, natomiast na najniższym stopniu podium stanęła kadetka Zuzanna Kaczmarek.

W imprezie, rozegranej już tradycyjnie w Innsbrucku, wystartowało w tym roku ponad 1700 zawodników i zawodniczek z prawie 150 reprezentacji krajowych i ekip klubowych. - Szczególnie licznie obsadzona była kategoria kadet, gdyż dla części zawodników z takich państw jak np. Polska, Niemcy, czy szczególnie Chorwacji była to ostatnia szansa zakwalifikowania się do reprezentacji narodowych na lipcowe 1. Mistrzostwa Świata Kadetów, natomiast dla części ekip np. z Francji, czy Czech był to ostatni międzynarodowy sprawdzian przed tą imprezą. My wystawiliśmy rekordową liczbę zawodniczek, bo aż pięć. Dwie juniorki: Patrycję Adamkiewicz, dla której był to ostatni występ przed Młodzieżowymi Igrzyskami Olimpijskimi oraz Annę Zbawioną, która w Austrii miała szansę debiutu w tej kategorii wiekowej w rywalizacji międzynarodowej. W Innsbrucku wystartowały także trzy kadetki – Zuzanna Kaczmarek, Marta Ratajczak i Martyna Stasik, walczące o prawo startu w 1. Mistrzostwach Świata Kadetów – powiedziała Józefina Nowaczyk-Wróbel, trener MUKS Białe Tygrysy PWiK Jarocin.

Najbliżej zwycięstwa w Austrii była Patrycja Adamkiewicz, startująca w wadze do 49 kg. Patrycja w drodze do wielkiego finału rywalizowała z aż czterema przeciwniczkami, kolejno pokonując Denisę Congiano (Włochy), Annę Reefman (Holandia) oraz dwie Niemki Elę Aydin i Isabel Beckstein. W finale, zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami zawodniczka z Jarocina spotkała się z Turczynką Zehrą Dosucukur, która tak jak reprezentantka Białych Tygrysów wystartuje w Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich w Chinach. Niestety, podobnie jak w Szwecji, po raz drugi lepsza okazała się zawodniczka z Turcji i to ona mogła świętować zwycięstwo w turnieju. - Pati bardzo źle weszła w walkę, bo praktycznie od samego początku przegrywała i cały czas goniła wynik. Niestety ostatecznie zabrakło troszkę do zwycięstwa, tak naprawdę jednej punktowej akcji, ale myślę, że „do trzech razy sztuka” i zwycięstwo przyjdzie w najbardziej odpowiednim momencie, czyli w Chinach – skomentowała start swojej podopiecznej Józefina Nowaczyk-Wróbel.

Bardzo blisko awansu do wielkiego finału była również Zuzanna Kaczmarek. Zawodniczka z Jarocina najpierw pokonała Derje Schnabel (Niemcy), w ćwierćfinale okazała się lepsza od Ivany Bosancic (Chorwacja), aby w półfinale ulec minimalnie kolejnej Chorwatce Laurze Glasnovic, późniejszej zwyciężczyni tej kategorii wagowej. – Zuza cały czas potwierdza przynależność do międzynarodowej czołówki. Zwycięża lub toczy wyrównane walki z wszystkim najlepszymi zawodniczkami w tej kategorii wiekowej i wagowej. Szczególnie cieszę się, że tyle problemów sprawia Chorwatką, których w Austrii wystartowało aż pięć i tylko dzięki postawie mojej podopiecznej podium nie było w 100 % chorwackie – powiedziała trener jarocińskich taekwondzistek.

Kolejne trzy zawodniczki niestety przegrały swoje pierwsze walki. Anna Zbawiona, startując w kategorii wagowej do 59 kg, wysoko przegrała z Leą Cherbouquet (Fracja), późniejszą zdobywczynią srebrnego medalu. Martyna Stasik, startująca w kategorii wagowej do 29 kg uległa nieznacznie 0:2 Sophie Stoiber (Niemce). Bardzo blisko zwycięstwa była natomiast debiutująca w turnieju rangi G1, Marta Ratajczak, która przegrała dopiero tzw. „złotym punktem” w dodatkowej, czwartej rundzie z Nataliją Calic (Serbia). – Z pewnością największą sportową złość po tym występie może mieć Marta Ratajczak, która miała dużo szczęścia w losowaniu, gdyż trafiła do drugiej rundy dzięki wolemu losowi i tylko jedno zwycięstwo dzieliło ją od medalu. W walce z Serbką zdecydowanie przespała pierwsze dwie rundy i dopiero w trzeciej, po udanym ataku na głowę, uwierzyła we własne możliwości i w końcówce wyrównała stan walki, mając nawet szansę na przechylenie jej przebiegu na swoją korzyść. W dodatkowym czasie to już oczywiście była loteria i niestety tym razem szczęście dopisało zawodniczce z Serbii. Martyna, najmłodsza z mojej ekipy, po raz kolejny powalczyła bardzo dobrze, ale po raz kolejny zabrakło tego czegoś np. jednej techniki na głowę, aby wygrać swoją pierwszą walkę w turniejach G1. Zdecydowanie najtrudniejszą rywalkę wylosowała natomiast Ania. Do tej walki wydawało się, że Ania jest niezwykle silną zawodniczką i spokojnie poradzi sobie w starszej kategorii wiekowej oraz wyższej wadze, ale okazało się, że Francuzka większość punktów zdobywała bezpośrednio na tułów, przebijając się przez blok. Teraz wiem, że musimy jeszcze nad tym elementem popracować i wprowadzać na treningach więcej ćwiczeń siłowych, aby radzić sobie w bliskim kontakcie z tak mocno zbudowanymi przeciwniczkami - podsumowała start Józefina Nowaczyk-Wróbel. - Należy jednak cały czas pamiętać, bo wszyscy już się jakoś dziwnie przyzwyczaili do sukcesów moich podopiecznych i czasami wręcz myślą, że są to jakieś międzynarodowe małe imprezki, że na turnieje G1, gdzie zdobywa się punkty do rankingów światowych, przyjeżdżają najlepsi zawodnicy z praktycznie całego świata i np. medal Patrycji Adamkiewicz w Austrii był jedynym wywalczonym przez wszystkich juniorów z Polski. Sukcesy te nie są jednak dziełem przypadku, gdyż dziewczyny poświęcają praktycznie większość swojego czas dla taekwondo, a i z naszej strony robimy wszystko, aby zapewnić im maksymalnie dobre warunki. Cieszę się, że sukcesy te szczególnie zauważają trenerzy zagraniczni np. z Czech czy Holandii, którzy pytają o możliwość wspólnego trenowania, co dla mnie, jako młodego trenera, jak i całego klubu jest ogromnym wyróżnieniem – dodaje na zakończenie Józefina Nowaczyk-Wróbel.


Komentarze

Wspierane przez Disqus
Zaczynamy segregowa bio odpady

Kategorie aktualności

Wydarzenia