„Bronimy swoich miejsc pracy” skandowali wczoraj pracownicy Zakładu Gospodarki Odpadami w Jarocinie przed Urzędem Marszałkowskim w Poznaniu. Po ponad godzinnym proteście przeciwko planom uruchomienia drugiej, prywatnej instalacji odpadów komunalnych w Pławcach, przedstawiciele załogi ZGO zostali zaproszeni do rozmów przez Marzenę Wodzińską, członka Zarządu Województwa Wielkopolskiego.

Jedyny RIPOK w regionie VI

Zakład Gospodarki Odpadami w Jarocinie jest jednym z największych i najnowocześniejszych zakładów w Polsce. Jego budowa kosztowała blisko 150 mln zł. Część środków stanowiło dofinansowanie z Unii Europejskiej oraz z pożyczka z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Resztę dołożyło 17 samorządów wchodzących w skład Porozumienia Międzygminnego. Rocznie zakład obsługuje ponad 240 tys. mieszkańców. Trafia do niego blisko 60 tys. ton odpadów. 

Uruchomiony w ubiegłym roku zakład w Witaszyczkach jest Regionalną Instalacją Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK) w tzw. Regionie VI województwa wielkopolskiego. - W tej chwili ZGO jest jedyną instalacją regionalną. I tak powinno być na lata, dlatego że dotacja unijna, którą pozyskaliśmy nakłada na nas utrzymanie pięcioletniej trwałości projektu, z uzyskaniem m.in. odpowiednich efektów ekologicznych – mówi Michał Manowski, członek Zarządu ZGO sp. z o.o. w Jarocinie. Uzyskanie tych efektów może być utrudnione poprzez uruchomienie drugiej instalacji regionalnej, a taką zakładają plany Urzędu Marszałkowskiego, który decyduje o rozlokowaniu RIPOK-ów. W planach wojewódzkich pojawiła się druga instalacja, należąca do prywatnego przedsiębiorcy, położona niedaleko Środy Wlkp. – w Pławcach. Utworzenie drugiego zakładu w bardzo bliskiej odległości od Jarocina stwarza zagrożenie dla działającego w Witaszyczkach zakładu. - Gdyby powstała druga instalacja, to część strumienia odpadów, którą my teraz przerabiamy, mogłaby trafić do tej drugiej instalacji – niepokoi się Michała Manowski. - To spowodowałoby sytuację, że nie moglibyśmy utrzymać wszystkich parametrów unijnych, musielibyśmy zredukować część załogi, a dla mieszkańców terenów objętych międzygminnym porozumieniem mogłoby oznaczać podwyższenie opłat za śmieci – dodaje.

Argumenty i apele bez odzewu

Pierwsze działania przeciw uruchomieniu drugiej instalacji zostały podjęte już na przełomie września i października 2016 roku. To wtedy do wglądu została upubliczniona pierwsza wersja Wielkopolskiego Planu Gospodarki Odpadami. Włodarze gmin zebrani na konwencie Porozumienia Międzygminnego uchwalili apele do urzędu marszałkowskiego. Także rada miejska wystąpiła z pierwszym apelem. - W międzyczasie próbowaliśmy skontaktować się z członkiem zarządu odpowiedzialnym za plany wojewódzkie. Z przykrością musimy stwierdzić, że nie miał on dla nas czasu. Udało nam się za to zobaczyć z Mariolą Górniak – dyrektorem i urzędnikami Departamentu Ochrony Środowiska, którym, niezależnie od apeli, próbowaliśmy przekazać swoje argumenty – wyliczaz-ca burmistrza, Witosław Gibasiewicz. - Poprosiliśmy też o możliwość spotkania się ze Sławomirem Mazurkiem, wiceministrem środowiska odpowiedzialnym za wojewódzkie plany odpadowe. Swoje pierwsze uwagi minister przekazał pod koniec grudnia. Były krytyczne. To zaś spowodowało, że sejmik, nie mając uzgodnień planu inwestycyjnego i planu gospodarki odpadami,  nie mógł uchwalić go pod koniec grudnia – informuje z-ca burmistrza Witosław Gibasiewicz. - Cały czas pokazujemy merytoryczne argumenty, które przemawiają za korzystniejszym rozwiązaniem pozostawienia jednego RIPOK-u – w Witaszyczkach – w regionie VI. Dziwi  nas to, że nie ma chęci rozmowy o nich. Nikt nie udowadnia, że nie mamy racji, że nasze argumenty są złe. Wygląda to tak, jakby ktoś na siłę próbował coś zrobić, promując gorsze rozwiązania – dodaje z-ca burmistrza Jarocina.

Protest miał zwrócić uwagę na problem

W obliczu braku reakcji na wcześniejsze próby zwrócenia uwagi na problem, przedstawiciele załogi ZGO postanowili zaprotestować przed siedzibą Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu. 30 stycznia, w dniu sesji sejmiku Województwa Wielkopolskiego pojawili się z transparentami i przy dźwiękach strażackiej syreny, głośno wyrażali swoje postulaty. - Ten zakład powstanie kilkadziesiąt kilometrów od nas. Za jakiś czas strumień śmieci  do naszego zakładu się zmniejszy i z dwóch zmian, gdzie pracuje ok. 100 osób, zmniejszy się to zatrudnienie do jednej zmiany – obawia się Mateusz Adamkiewicz, szef zakładowych związków zawodowych. Z udziałem kamer i fotoreporterów przedstawiciele ZGO wyrażali swoje obawy.  - Największy problem polega na tym, że jeżeli powstanie druga instalacja, to możemy nie uzyskać efektu ekologicznego, który tak de facto jest wpisany w umowę pomiędzy nami a Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej, a to w konsekwencji mogłoby skutkować tym, że część dotacji spółka musiałaby zwrócić – zauważa Jarosław Warczygłowa, dyrektor techniczny i członek zarządu ZGO.

Doczekali się rozmowy

Po ponad godzinnym oczekiwaniu na reakcję przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego, z protestującymi spotkała się członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego Marzena Wodzińska. Według niej obawy, co do Pławc są przedwczesne, ponieważ tam nie tyle ma powstać nowa inwestycja, co zmodernizowana ma zostać już istniejąca. - To jest instalacja zastępcza, która ma by doposażona w biologię i nowsze technologie odnośnie mechaniki, czyli doczyszczania odpadów komunalnych zmieszanych – tłumaczy Marzena Wodzińska, członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego.

Zgodnie z zapewnieniami przedstawiciela Zarządu Województwa Wielkopolskiego, przygotowywany przez urząd marszałkowski plan jest opiniowany w ministerstwie, dopiero potem będzie mógł trafić pod obrady sejmiku. Marszałek Marzena Wodzińska zadeklarowała, że jest otwarta na kolejne spotkanie w tej sprawie, po uzyskaniu opinii z ministerstwa.  - Potencjał naszej instalacji jest bardzo duży, mamy jedną z najniższych cen zagospodarowania odpadów w całym tym regionie, powiem więcej - w całej Wielkopolsce. Nie można tego zmarnować. Myślę, że cała procedura zostanie teraz dokładnie przeanalizowana, a racje wszystkich stron jeszcze raz będą rozpatrzone – mówił po spotkaniu Michał Manowski, członek Zarządu ZGO.

 fot. Tomasz Bartkowiak


Komentarze

Wspierane przez Disqus
Konsultacje Spoeczne

Kategorie aktualności

Wydarzenia